- Strona główna
- Case studies
- Dane z Search Console i planera słów kluczowych dostępne wprost z rozmowy
Dane z Search Console i planera słów kluczowych dostępne wprost z rozmowy
Agencja z ponad dwudziestoma klientami przestała eksportować pliki z paneli Google. Dwa serwery MCP dają dostęp do danych SEO i słów kluczowych bezpośrednio w czacie.
3 min czytania
- Klient
- Agencja marketingowa
- Branża
- Marketing / SEO / PPC / Analytics
- Zakres
- Analityka i dane
- Czas realizacji
- 12 dni
Kto to był i co go bolało
Agencja marketingowa obsługująca ponad dwadzieścia kont w obszarze SEO i kampanii płatnych. Każdy klient to osobna własność w Google Search Console i osobne konto reklamowe. Rutyna wyglądała tak: wejdź do panelu, ustaw zakres dat, wyeksportuj plik z zapytaniami, potem to samo dla stron, potem dla krajów, potem sklej wszystko w arkuszu. Razy dwadzieścia. Zespół tracił na to od pięciu do dziesięciu godzin tygodniowo i była to praca, po której nie zostawało nic poza kolejnym arkuszem.
Drugi problem to koszty narzędzi. Abonamenty na popularne pakiety SEO dla pięcioosobowego zespołu potrafią zjeść od ośmiuset do sześciu tysięcy złotych miesięcznie. Najbardziej frustrujące było to, że mimo tych kwot żadne z nich nie pokazuje danych z Search Console. Pokazują własne szacunki, a klient pyta o rzeczywiste liczby ze swojej własności.
Planer słów kluczowych był dostępny wyłącznie przez interfejs Google Ads, więc każde badanie fraz oznaczało ręczne wpisywanie słów i przepisywanie liczby wyszukiwań oraz kosztów do arkusza. Na koniec dochodziła ściana, o którą agencja odbijała się przy każdym pomyśle na własny panel dla klienta: dane siedziały zamknięte w interfejsach Google i nie dało się ich wpiąć nigdzie indziej.
Co zrobiliśmy
Zbudowaliśmy dwa serwery MCP, czyli warstwę, przez którą asystent AI sięga po dane sam, zamiast czekać, aż ktoś je wyeksportuje. Oba powstały w Node.js i TypeScript, autoryzacja idzie przez OAuth 2.0, a w przypadku danych reklamowych dochodzi jeszcze token developerski i konto menedżerskie spinające klientów.
Pierwszy serwer obsługuje Search Console. Udostępnia analizę wyszukiwań, czyli zapytania, wyświetlenia, klikalność i średnią pozycję z filtrami po zakresie dat, wymiarze i liczbie wierszy. Do tego listę map witryn wraz ze statusem i błędami oraz inspekcję pojedynczego adresu: czy jest zaindeksowany, kiedy był przeszukany, jak wygląda na urządzeniach mobilnych. Wbudowaliśmy obsługę błędów i pilnowanie limitów zapytań, żeby przy dwudziestu domenach nic nie wywracało się w połowie raportu.
Drugi serwer obsługuje planer słów kluczowych. Daje pomysły na frazy razem z miesięczną liczbą wyszukiwań, poziomem konkurencji i średnim kosztem kliknięcia, pokazuje dane historyczne w podziale na miesiące i pozwala filtrować listę po minimalnej i maksymalnej liczbie wyszukiwań oraz po konkurencji.
Oba wpięliśmy w Claude Code, więc analityk pisze po prostu, czego potrzebuje: pokaż dziesięć najlepszych zapytań dla tej domeny z ostatniego miesiąca, sprawdź liczbę wyszukiwań dla tej frazy, porównaj klikalność na komputerach i na telefonach. Odpowiedź wraca w tabeli. Na tej samej warstwie dało się dołożyć skrypty, które zbierają dane dla wszystkich klientów naraz i składają z nich raporty.
Jak to działa dzisiaj
Prace zajęły dwanaście dni, rozłożone na cztery etapy: konfiguracja dostępów i projekt architektury, budowa serwera dla Search Console, budowa serwera dla planera słów kluczowych, a na koniec wpięcie w Claude Code, dokumentacja i szkolenie zespołu.
Dzisiaj analityk nie loguje się do paneli po dane. Pyta o nie w czacie i dostaje odpowiedź na aktualnych liczbach, prosto ze źródła. Raporty zbiorcze dla całego portfela klientów powstają z jednego uruchomienia zamiast z dwudziestu sesji kopiowania. Dane przestały być zamknięte w interfejsach Google, więc można je wpinać we własne panele.
Co z tego wyszło
Powstały dwa serwery MCP: jeden dla Search Console, drugi dla planera słów kluczowych. Dostęp do danych SEO jest bezpośredni i aktualny, bez pośredników szacujących liczby. Badanie słów kluczowych, czyli liczba wyszukiwań, koszt kliknięcia i konkurencja, dzieje się automatycznie. Rozwiązanie nie generuje comiesięcznej opłaty, w przeciwieństwie do pakietów SEO, których abonamenty były punktem wyjścia całego projektu.
Co zrobilibyśmy inaczej
Najwięcej czasu zjadła nie sama budowa serwerów, tylko formalności po stronie Google: ekran zgody, poświadczenia i wniosek o token developerski do danych reklamowych. To są rzeczy, na które się czeka, a my zaczęliśmy je załatwiać dopiero wtedy, gdy były potrzebne. Przy kolejnym projekcie opartym o interfejsy Google składamy wnioski pierwszego dnia, równolegle z projektowaniem architektury.
Nie doceniliśmy też limitów zapytań. Przy jednej domenie ich nie widać, przy dwudziestu potrafią wywrócić raport w połowie. Kolejkowanie i ponawianie dopisaliśmy w trakcie, a powinny być w projekcie od początku.
Podobne wdrożenia
Pomiar konwersji w sklepie: z 35 procent pokrycia zdarzeń do niemal pełnego
Sklep beauty pokazywał Meta tylko jedną trzecią zakupów. Naprawiliśmy pomiar po stronie serwera, z poszanowaniem zgód, i podnieśliśmy pokrycie do niemal pełnego.
Agent, który codziennie czyta konto Google Ads i podsuwa rekomendacje do zatwierdzenia
Codzienna analiza konta z kontekstem B2B zamiast generycznych podpowiedzi. Agent tylko czyta i proponuje, a każdą zmianę zatwierdza człowiek.